Oswajanie
Moderatorzy: wojtek, GoldAngelo, Boguśka, Grzegorz, misia458, Krysia-, WOJTEKZ
-
- Posty: 14
- Rejestracja: pn sty 30, 2012 11:02
- Ptaki które hoduję: Żako kongijskie
- Lokalizacja: Warszawa
Oswajanie
Moi drodzy, jestem tutaj nowa, jednak przed rejestracją przewertowałam forum i znalazłam tu wiele przydatnych informacji. Jak widzę, nie tylko ja mam wątpliwości jeśli chodzi o utrzymywanie żako. Jednak zawędrowałam tutaj z pewnej przyczyny:
Otóż gdy kupiłam Horacego jako spełnienie moich marzeń wszystko szło rewelacyjnie. Ptak zdrowy, wchodził mi na rękę, dawał się głaskać itd. Jednak osoba, która mieszkała wówczas w moim okazała się diabłem wcielonym. Po jakimś czasie zauważyłam, że Horacy jest zestresowany, że się jakby obawia ludzi. Gdy tylko ta osoba się wyprowadziła Horacy się uspokoił, jednak na rękę nie chce wchodzić. Ponieważ pewnego razu się go przestraszyłam, bo mnie zaatakował, przez jakiś czas go nie wypuszczałam. [tutaj pewnie mnie zrugacie] Obecnie sytuacja wygląda tak, że Horacy daje mi się głaskać, ale tylko po glowie. Na rękę wchodzi tylko wtedy, gdy wyląduje w złym miejscu i nie wie jak ma zejść. W związku z tym mam ogromny problem z powrotami do klatki. Horacy je oczywiście ode mnie z ręki przysmaki.
I teraz moje pytanie: nie wiem czy i jak da się wrócić stan rzeczy taki, że Horacy znowu będzie wchodził na moją rękę?
Powiem jeszcze że jest u mnie około rok, a kupiłam jako młodziutkiego pisklaczka miał około pół roku.
Zamierzam też spróbować treningu z klickerem.
Pozdrawiam, Agnieszka.
Otóż gdy kupiłam Horacego jako spełnienie moich marzeń wszystko szło rewelacyjnie. Ptak zdrowy, wchodził mi na rękę, dawał się głaskać itd. Jednak osoba, która mieszkała wówczas w moim okazała się diabłem wcielonym. Po jakimś czasie zauważyłam, że Horacy jest zestresowany, że się jakby obawia ludzi. Gdy tylko ta osoba się wyprowadziła Horacy się uspokoił, jednak na rękę nie chce wchodzić. Ponieważ pewnego razu się go przestraszyłam, bo mnie zaatakował, przez jakiś czas go nie wypuszczałam. [tutaj pewnie mnie zrugacie] Obecnie sytuacja wygląda tak, że Horacy daje mi się głaskać, ale tylko po glowie. Na rękę wchodzi tylko wtedy, gdy wyląduje w złym miejscu i nie wie jak ma zejść. W związku z tym mam ogromny problem z powrotami do klatki. Horacy je oczywiście ode mnie z ręki przysmaki.
I teraz moje pytanie: nie wiem czy i jak da się wrócić stan rzeczy taki, że Horacy znowu będzie wchodził na moją rękę?
Powiem jeszcze że jest u mnie około rok, a kupiłam jako młodziutkiego pisklaczka miał około pół roku.
Zamierzam też spróbować treningu z klickerem.
Pozdrawiam, Agnieszka.
-
- Posty: 603
- Rejestracja: pt gru 26, 2008 20:15
- Ptaki które hoduję: lora wielka aleksandretty patagonki senegalki żako kakadu
- Lokalizacja: dolnośląskie
Horacemu ktoś zburzył fundamenty zaufania .Nie bój sie dzioba nie jest w stanie cie zabic :D to tylko rana troche krwi i siniak a nie warte zawiedzenia zaufania ptaka.Ja zaciskam reke wtedy ciezko się wbic :).Zawsze mówiłam że żako to ptaki dla masochistów :D Jak znasz jego ulubiony smakołyk pokaz mu smakołyk i podstaw reke oddal smakołyk na tyle daleko by musiał wejść Ci na reke by go dostac.Nic na siłe zachecaj go ale nie irytuj się bo wiesz że tak inteligentne stworzenie doskonale wyczuwa nastrój.Za zakmniecie go na dluższy czas bedziesz też troche płacić nie chce wracać do klatki bo boi sie że go zamkniesz.Ja proponuje to zrobić tak jak ja to robiłam z moim małym terorystom.. wkładaj go do klatki najlepiej na ręce albo na np. żerdce , materiale zamykaj odczekaj np. 15 minut i wypuść za każdym razem wydłużaj czas siedzenia w klatce pochwal go i daj smakołyk wtedy możesz potrenować wchodzenie na reke przy wypuszczaniu .A co do chowania go to na razie możesz spróbować tak jak ja z papugom która nie lubi reki podstawiam jej recznik ,poduszke na ktora staje wtedy glaszcz go po glowce lub od gory poloz reke na pleckach zeby nie nawial.I nie bój się go bo mysle ze duży wpłhyw ma twoja obawa przed udziobaniem .
Ja przerabiam obecnie burze hormonalna u dorosłego samca kakadu z nienacka dostaje kuksanca bo .. siegnełam po telefon, biore cos z podlogi , a nawet jak cos sobie wymysli że jest za łóżkiem :) .
Ja przerabiam obecnie burze hormonalna u dorosłego samca kakadu z nienacka dostaje kuksanca bo .. siegnełam po telefon, biore cos z podlogi , a nawet jak cos sobie wymysli że jest za łóżkiem :) .
-
- Posty: 14
- Rejestracja: pn sty 30, 2012 11:02
- Ptaki które hoduję: Żako kongijskie
- Lokalizacja: Warszawa
Właśnie, ja sobie pluję w brodę, że w porę tego nie zauważyłam.
To prawda, trochę obawiam się dzioba. :) Próbowalam go wziąć na smakołyk, ale niestety nie wchodzi. Jego największym smakołykiem są fistaszki - uwielbia je. Póki co wlaśnie na to wabię go do klatki. Otwieram klatkę, wychodzi, spędza trochę czasu na wolności potem daję do miski kilka fistaszków no i po pewnym czasie wchodzi. Zawsze pozwalam mu zjeść jednego przy otwartej klatce, żeby nie myslał że jak pójdzie po fistachy to zostanie zatrzaśnięty.
Faktycznie rewelacyjny pomysł żeby go zamknąć na chwilę żeby znowu wypuścić. Tylko pytanie jak go do tej klatki wsadzić. Jak cokolwiek mu podstawiam to się boi i odchodzi. Będę ćwiczyć wchodzenie na smakołyk, może w końcu się odważy.
Obawiam się położyć rękę na plecach właśnie żeby ie udziobał. Ale sprobuję przy najbliższej okazji. :)
Bardzo dużo daje mi wsparcie użytkowników :) Na pewnym etapie już się kompletnie załamałam. Wczoraj znalazłam to forum, poczytałam posty od innych właścicieli żako [wiem że to specyficzna papuga] i zobaczyłam wszystko z innej perspektywy. Wcześniej naoglądałam się filmików z wytresowanymi, pięknie mówiącymi żako, w których ani śladu o naturalnych zachowaniach tych wspaniałych stworzeń. Czytając forum przekonałam się, że mój Horacy jest jak najbardziej normalny i że wszystko będzie dobrze! :)
To prawda, trochę obawiam się dzioba. :) Próbowalam go wziąć na smakołyk, ale niestety nie wchodzi. Jego największym smakołykiem są fistaszki - uwielbia je. Póki co wlaśnie na to wabię go do klatki. Otwieram klatkę, wychodzi, spędza trochę czasu na wolności potem daję do miski kilka fistaszków no i po pewnym czasie wchodzi. Zawsze pozwalam mu zjeść jednego przy otwartej klatce, żeby nie myslał że jak pójdzie po fistachy to zostanie zatrzaśnięty.
Faktycznie rewelacyjny pomysł żeby go zamknąć na chwilę żeby znowu wypuścić. Tylko pytanie jak go do tej klatki wsadzić. Jak cokolwiek mu podstawiam to się boi i odchodzi. Będę ćwiczyć wchodzenie na smakołyk, może w końcu się odważy.
Obawiam się położyć rękę na plecach właśnie żeby ie udziobał. Ale sprobuję przy najbliższej okazji. :)
Bardzo dużo daje mi wsparcie użytkowników :) Na pewnym etapie już się kompletnie załamałam. Wczoraj znalazłam to forum, poczytałam posty od innych właścicieli żako [wiem że to specyficzna papuga] i zobaczyłam wszystko z innej perspektywy. Wcześniej naoglądałam się filmików z wytresowanymi, pięknie mówiącymi żako, w których ani śladu o naturalnych zachowaniach tych wspaniałych stworzeń. Czytając forum przekonałam się, że mój Horacy jest jak najbardziej normalny i że wszystko będzie dobrze! :)
-
- Posty: 603
- Rejestracja: pt gru 26, 2008 20:15
- Ptaki które hoduję: lora wielka aleksandretty patagonki senegalki żako kakadu
- Lokalizacja: dolnośląskie
dziób nie przetnie ci tetnicy i nie skonasz na dywanie :D spokojnie .czesto właściciele biora zako bo mysla ze to taka gadula przytulanka i co.. potem klops..
to samo pisza o kakadu .. nie to nie pluszkowe zabawki .
Uwazaj z fistaszkami w duzych sklepach sa orzechy brazylijskie i makadamia nie rozrozniam jednego od rugiego ale jeden z nich ma smak orzecha wloskiego ale subtelniejszy a przy tym ma twardom skorupke i bedzie dluga ja rozłupywał .
Jak boi sie kontaktu to proponuje i tu bez śmiechu obiad z horacym!
wiadomo wiesz ze on nie je ludzkiego jedzenia pokrój warzywa owoce w kawałeczki połóż na tależu i jedz .. horacy nie bedzie umiał sie opanowac i przyleci predzej czy puzniej pamietaj by zachwalac jakei to dobre i wykwintne. Wspolne posilki zblizaja:) .
to samo pisza o kakadu .. nie to nie pluszkowe zabawki .
Uwazaj z fistaszkami w duzych sklepach sa orzechy brazylijskie i makadamia nie rozrozniam jednego od rugiego ale jeden z nich ma smak orzecha wloskiego ale subtelniejszy a przy tym ma twardom skorupke i bedzie dluga ja rozłupywał .
Jak boi sie kontaktu to proponuje i tu bez śmiechu obiad z horacym!
wiadomo wiesz ze on nie je ludzkiego jedzenia pokrój warzywa owoce w kawałeczki połóż na tależu i jedz .. horacy nie bedzie umiał sie opanowac i przyleci predzej czy puzniej pamietaj by zachwalac jakei to dobre i wykwintne. Wspolne posilki zblizaja:) .
- Krysia-
- -#Administrator
- Posty: 1620
- Rejestracja: sob wrz 16, 2006 16:06
- Ptaki które hoduję: Haszunia i jego heterę
- Lokalizacja: Warszawa
- Kontakt:
Aga_Horacy, z tym wspólnym obiadem to dobry pomysł
Tu http://aleksandretta.pl/forum/viewforum.php?f=150 jest temat pt. Sałatki. Talerz z różnościami pięknie i apetycznie wygląda więc Horacego na pewno to zaciekawi.
Fistaszków NIE podawaj w skorupkach, jedynie obrane. W ten sposób będziesz widziała, że orzech jest zdrowy, bez szkodliwej pleśni.
tu http://aleksandretta.pl/forum/viewtopic ... c&start=15 są pokazane i opisane orzechy .
Może polubi zasobne w wapń migdały ....
Narazie nie kładź ręki na plecy ptaka. Pozwól mu na odzyskanie zaufania.

Tu http://aleksandretta.pl/forum/viewforum.php?f=150 jest temat pt. Sałatki. Talerz z różnościami pięknie i apetycznie wygląda więc Horacego na pewno to zaciekawi.
Fistaszków NIE podawaj w skorupkach, jedynie obrane. W ten sposób będziesz widziała, że orzech jest zdrowy, bez szkodliwej pleśni.
tu http://aleksandretta.pl/forum/viewtopic ... c&start=15 są pokazane i opisane orzechy .
Może polubi zasobne w wapń migdały ....
Narazie nie kładź ręki na plecy ptaka. Pozwól mu na odzyskanie zaufania.
-
- Posty: 14
- Rejestracja: pn sty 30, 2012 11:02
- Ptaki które hoduję: Żako kongijskie
- Lokalizacja: Warszawa
Jesteście kochani!
Brdzo Wam dziękuję za pomoc!
Jeśli chodzi o fistaszki, to są w łupinach w mieszance Horacego (Deli Nature). A on wprost uwielbia rozłupywanie tych orzechów. Migdałów nigdy nie jadł, ale mu podam. Tylko czy powinny być w tych brązowych otoczkach? Poczekam zatem z ręką na plecach. Jutro zrobimy ucztę.
Kupiłam dzisiaj klicker. Horacy się go straszliwie boi - ledwo fistaszki, które tak uwielbia ode mnie wziął.
Tutaj http://horacymylove.blogspot.com/ będę opisywać na bieżąco co jest grane.
Jeszcze raz bardzo dziękuję za pomoc i zainteresowanie. Jesteście WSPANIALI!
Brdzo Wam dziękuję za pomoc!
Jeśli chodzi o fistaszki, to są w łupinach w mieszance Horacego (Deli Nature). A on wprost uwielbia rozłupywanie tych orzechów. Migdałów nigdy nie jadł, ale mu podam. Tylko czy powinny być w tych brązowych otoczkach? Poczekam zatem z ręką na plecach. Jutro zrobimy ucztę.
Kupiłam dzisiaj klicker. Horacy się go straszliwie boi - ledwo fistaszki, które tak uwielbia ode mnie wziął.
Tutaj http://horacymylove.blogspot.com/ będę opisywać na bieżąco co jest grane.
Jeszcze raz bardzo dziękuję za pomoc i zainteresowanie. Jesteście WSPANIALI!
- Krysia-
- -#Administrator
- Posty: 1620
- Rejestracja: sob wrz 16, 2006 16:06
- Ptaki które hoduję: Haszunia i jego heterę
- Lokalizacja: Warszawa
- Kontakt:
Jeśli fistaszki są z karmy, to spokojnie możesz podać w łupince, niech się żakulec cieszy.
Ale nie kupuj tych na wagę bo przeważnie tam trafiają się zapleśniałe czy stęchnięte.
Migdały spokojnie mozesz dać w otoczce. O podawaniu i zasobności witaminowych w migdałach możesz poczytać w temacie http://aleksandretta.pl/forum/viewtopic ... c&start=15
Klicker, to coś nowego dla żaczka, dlatego się boi. Zatem narazie przez kilka dni nie klikaj, a daj Horacemu się z nim zapoznać. Może dobrym rozwiązaniem będzie to, że dasz klickera jemu by dziobem ,,obadał" że to nie gryzie
Innym rozwiązaniem może być klikanie i za kazdym klick podanie czegoś smacznego do dziobka by dźwięk klickera kojarzył z nagrodą
- przynajmniej w pierwszych dniach.
Ale nie kupuj tych na wagę bo przeważnie tam trafiają się zapleśniałe czy stęchnięte.
Migdały spokojnie mozesz dać w otoczce. O podawaniu i zasobności witaminowych w migdałach możesz poczytać w temacie http://aleksandretta.pl/forum/viewtopic ... c&start=15
Klicker, to coś nowego dla żaczka, dlatego się boi. Zatem narazie przez kilka dni nie klikaj, a daj Horacemu się z nim zapoznać. Może dobrym rozwiązaniem będzie to, że dasz klickera jemu by dziobem ,,obadał" że to nie gryzie

Innym rozwiązaniem może być klikanie i za kazdym klick podanie czegoś smacznego do dziobka by dźwięk klickera kojarzył z nagrodą

- wojtek
- EKSPERT-HODOWCA
- Posty: 1586
- Rejestracja: ndz wrz 17, 2006 17:59
- Ptaki które hoduję: Senegalki
- Lokalizacja: Białystok
- Kontakt:
Aga_Horacy pisze:Tutaj http://horacymylove.blogspot.com/ będę opisywać na bieżąco co jest grane.
Lepiej będzie jak będziesz opisywać tutaj na forum, bo inaczej stracimy kontakt.
Jeśli nie pomagasz to nie przeszkadzaj.
-
- Posty: 14
- Rejestracja: pn sty 30, 2012 11:02
- Ptaki które hoduję: Żako kongijskie
- Lokalizacja: Warszawa
Ok zatem będę opisywać tutaj :) Horacy wychodzi codziennie od 3 dni. I będzie wychodził codziennie. :) Słuchajcie on jest niesamowity już się nie boi klickera! Tak właśnie robię, że daję smakołyk za każdym kliknięciem - tak podpatrzyłam jak jedna dziewczyna na filmikach opowiadała, że od tego trzeba zacząć :)
-
- Posty: 14
- Rejestracja: pn sty 30, 2012 11:02
- Ptaki które hoduję: Żako kongijskie
- Lokalizacja: Warszawa
Dzisiaj spróbowałam na sałatkę, i niestety nic z tego.... Pod koniec dnia się zainteresował, ale on nie za bardzo lubi latać i nie chciał podlecieć. Generalnie odbył dzisiaj dwa króciutkie loty. Jeden z lądowaniem na sofie i powrót po chwili na klatkę (powodem lotu był zrzucony świecznik :) ). Drugi lot z lądowaniem na kwiatku. Przyszedł na rękę w poszukiwaniu ratunku i zaraz odleciał na klatkę.
Horacy trenuje dalej clickera. Jest super. Dzisiaj opanował już to urządzenie i po każdym kliknięciu czeka na przysmak. Jak siedzi na klatce (99% czasu na wolności) to śmiało chodzi już po niej za kijkiem drewnianym (po dotknięciu dziobem kijka jest klik i nagroda). Po pionowych ścianach za kijkiem nie chodzi jeszcze. Ale myślę, że to kwiestia czasu, bo jak widzi że biorę kijka i klicker to się wyraźnie ożywia.
Widzę też, że już nie obawia się wiecznego uwięzienia i śmiało wchodzi do klatki.
Odkąd wychodzi z klatki mniej gada, w zasadzie prawie w ogóle.
A to dzisiejsza sałatka:
Pozdrawiam Was ciepło!
Horacy trenuje dalej clickera. Jest super. Dzisiaj opanował już to urządzenie i po każdym kliknięciu czeka na przysmak. Jak siedzi na klatce (99% czasu na wolności) to śmiało chodzi już po niej za kijkiem drewnianym (po dotknięciu dziobem kijka jest klik i nagroda). Po pionowych ścianach za kijkiem nie chodzi jeszcze. Ale myślę, że to kwiestia czasu, bo jak widzi że biorę kijka i klicker to się wyraźnie ożywia.
Widzę też, że już nie obawia się wiecznego uwięzienia i śmiało wchodzi do klatki.
Odkąd wychodzi z klatki mniej gada, w zasadzie prawie w ogóle.
A to dzisiejsza sałatka:
Pozdrawiam Was ciepło!
- Krysia-
- -#Administrator
- Posty: 1620
- Rejestracja: sob wrz 16, 2006 16:06
- Ptaki które hoduję: Haszunia i jego heterę
- Lokalizacja: Warszawa
- Kontakt:
Aga_Horacy, nieporadne loty Horacego zapewne są spowodowane zastaniem się mięśni piersiowych a głownie one są odpowiedzialne za swobodny lot. Najprawdopodobniej było to spowodowane dłuższym zamknięciem w klatce. Teraz codzienne choćby krótkie loty będą sprzyjały treningowi i wszystko będzie szło ku lepszemu. Tylko nie daj się nikomu namówić na przycięcie lotek bo to zabójstwo dla ptaka.
Pomarańczowe i czerwone owoce jak również warzywa zawierają najwięcej potrzebnych witamin. Zatem skuś się na zakup patatów (słodkie ziemniaki), może na poczatek jednej sztuki i obserwację jak mu idzie jedzenie. Patata trzeba ugotować ale nie na paćkę, obrać ze skórki. Moja amazonka się tym zajadała.
Są w sprzedaży granaty, które z powodzeniem możesz podać.
Poczytaj temat http://aleksandretta.pl/forum/viewtopic.php?t=2470 a znajdziesz tam mnóstwo bezpiecznych w żywieniu egzotycznych owoców więc szerokie pole do popisu.
Talerzyki z sałatkami śliczne i apetyczne
Jeśli narazie brak zainteresowania, to nie poddawaj się. Musisz tylko zaobserwować o jakiej porze dnia Horacy ma ochotę na warzywa czy owoce i o takiej porze mu te smakowitosci podawać by niepotrzebnie cały dzień nie stały. Np moje barabandy jabłka wcinają tylko pod wieczór, natomiast granaty już tylko rano.
I jeszcze jedno : NIE podawaj teraz ani wczesną wiosną żadnych nowalijek bo to sama chemia. No, chyba że masz dostęp do np. pomidorów własnego chowu
Pomarańczowe i czerwone owoce jak również warzywa zawierają najwięcej potrzebnych witamin. Zatem skuś się na zakup patatów (słodkie ziemniaki), może na poczatek jednej sztuki i obserwację jak mu idzie jedzenie. Patata trzeba ugotować ale nie na paćkę, obrać ze skórki. Moja amazonka się tym zajadała.
Są w sprzedaży granaty, które z powodzeniem możesz podać.
Poczytaj temat http://aleksandretta.pl/forum/viewtopic.php?t=2470 a znajdziesz tam mnóstwo bezpiecznych w żywieniu egzotycznych owoców więc szerokie pole do popisu.
Talerzyki z sałatkami śliczne i apetyczne

I jeszcze jedno : NIE podawaj teraz ani wczesną wiosną żadnych nowalijek bo to sama chemia. No, chyba że masz dostęp do np. pomidorów własnego chowu

-
- Posty: 14
- Rejestracja: pn sty 30, 2012 11:02
- Ptaki które hoduję: Żako kongijskie
- Lokalizacja: Warszawa
Będę obierać zatem owoce ze skórki. Jeśli chodzi o granat, to Horacy bardzo go lubi, tylko potem wszystko wyglada jakby się odbyła krwawa masakra :D Sprobuję też tego patata :) A czy latem powinnam mrozić owoce na zimę?
Nowalijek nigdy nawet dla siebie nie kupuję :)
Odnośnie lotów, to czy powinnam Horacego jakoś do latania zachęcać? Czy są jakieś sposoby inne niż smakołyk w pewnej odległości, by musiał podlecieć? Nie podetnę lotek na pewno, bez obaw. Ja wprost uwielbiam jak on lata i nigdy nie mogłabym odebrać mu tej możliwości. Osobiście, nie mam pomysłu na to, czemu ludzie decydują się na podcięcie lotek. Horacy ma trochę podniszczone piórka (właśnie lotki) ale jak mówiłam wcześniej - lata. Na te piórka podaję mu wapno (sepię), bo czytałam, że zły stan piórek może być właśnie niedoborem tego pierwiastka spowodowany oraz biotynę.
Nowalijek nigdy nawet dla siebie nie kupuję :)
Odnośnie lotów, to czy powinnam Horacego jakoś do latania zachęcać? Czy są jakieś sposoby inne niż smakołyk w pewnej odległości, by musiał podlecieć? Nie podetnę lotek na pewno, bez obaw. Ja wprost uwielbiam jak on lata i nigdy nie mogłabym odebrać mu tej możliwości. Osobiście, nie mam pomysłu na to, czemu ludzie decydują się na podcięcie lotek. Horacy ma trochę podniszczone piórka (właśnie lotki) ale jak mówiłam wcześniej - lata. Na te piórka podaję mu wapno (sepię), bo czytałam, że zły stan piórek może być właśnie niedoborem tego pierwiastka spowodowany oraz biotynę.
-
- Posty: 603
- Rejestracja: pt gru 26, 2008 20:15
- Ptaki które hoduję: lora wielka aleksandretty patagonki senegalki żako kakadu
- Lokalizacja: dolnośląskie
Aga problem dużych papug to często tzw. choroba klatkowa.Duze ptaki czesto przestaja latac mieszkania jakie mamy nie daja im możliwości frunieca na jakies dłuższe dystansy i często zaprzestają fruwania. Horacy jest mlody mysle ze o tez kwestia jego urazy.. byc moze ktos go odganial jak podfruwywal?.Do wszystkiego dojdziesz poprzez smakołyki inaczej nei zbudujesz wiezi jak została nadszarpnieta.Co do granata nie zmywa się ze ścian nawet te zmywalne kiepsko schodzi ,wiec oddal klatke od scian u mnie moj ptasi pokój jest zmasakrowany wiec jedza sobie granaty wszedzie ale w "normalnym domu " to problem :).Co do poprawienia stanu piór jest fajny zestaw witamin nektor bio wspomagajacy piórka.Slodkie ziemniaki lubi wiekszość papug u ciebie z dostepnością problemu nie bedzie .Co do pomidorkow na wiosne radze zasadzic w doniczce koktajlowe papugi je uwiebiaja sa slodkie i z naturalnej uprawy:).Nie wiem czy podajesz może kiełki? sa fajne mieszanki do gotowania dla dużych papug , coś w rodzaju musli też jest fajne jako urozmaicenie diety.
-
- Posty: 14
- Rejestracja: pn sty 30, 2012 11:02
- Ptaki które hoduję: Żako kongijskie
- Lokalizacja: Warszawa
Ten nektor bio właśnie ostatnio podczas buszowania w sklepie znalazłam i chyba kupię. Z pomidorkami - sprobuję :) a kiełki czasem daję, ale jakoś Horacy za nimi nie przepada. Mieszanki do gotowania?
Dzisiaj 6 dzień lotów - wszystko bez zmian, sałatka nie skusiła. Nawet jak mu postawiłam do stołu drabinę z klatki żeby nie musiał latać :)
Chciałabym Horacego niebawem do weterynarza zabrać, za jakiś czas, jednak zastanawiam się czy nie lepsza byłaby wizyta domowa?
Nie mam pojęcia jak go przetransportować?
Czytam i czytam to forum i na horyzoncie moich rozważań pojawiła się żona dla Horacego...
Dzisiaj 6 dzień lotów - wszystko bez zmian, sałatka nie skusiła. Nawet jak mu postawiłam do stołu drabinę z klatki żeby nie musiał latać :)
Chciałabym Horacego niebawem do weterynarza zabrać, za jakiś czas, jednak zastanawiam się czy nie lepsza byłaby wizyta domowa?
Nie mam pojęcia jak go przetransportować?
Czytam i czytam to forum i na horyzoncie moich rozważań pojawiła się żona dla Horacego...
-
- Posty: 603
- Rejestracja: pt gru 26, 2008 20:15
- Ptaki które hoduję: lora wielka aleksandretty patagonki senegalki żako kakadu
- Lokalizacja: dolnośląskie
tak jest mieszanka roznych nasion do gotowania .Do transportu ja pakuje papuge do transportera dla kota. lub do takich pudeł przezroczystych jak na zabawki z nawiertami żeby było powietrze, na dno daje kocyk.Jeśli myślisz o żonie dla horacego bedziesz musiała iść do weta i zrobić dna zeby zobaczyc kim on jest .Wybierz się wtedy do weta od ptaków .
- misia458
- -#moderator
- Posty: 396
- Rejestracja: sob maja 16, 2009 08:42
- Ptaki które hoduję: Rudosterki
- Lokalizacja: Warszawa
- Kontakt:
Aga_Horacy, kiełki podawaj często, w końcu je polubi, może po prostu nie trafiłaś na jego ulubione? Ja moim oprócz mieszanki do kiełkowania podaję jeszcze na zmianę kiełki pszenicy, słonecznika wybranego z mieszanki podstawowej (uwielbiają je), czasami daję soczewicę (ale rzadko, bo podobno w dużych ilościach może zaszkodzić). A jeśli chodzi o zabezpieczenie ścian to świetnie sprawdza się pleksi, u mnie klatka jest zawieszona bezpośrednio na ścianie, po między klatką a ścianą jest zaczepiona bezbarwna pleksi, oprócz zabezpieczenia ściany przed brudzeniem spełnia jeszcze inną rolę: zabezpieczenie przed wyjadaniem farby ze ściany i zatruciem tą farbą..
o plexi i innych takich zabezpieczeniach ścian jest temacik do poczytania http://aleksandretta.pl/forum/viewtopic.php?t=1533
o plexi i innych takich zabezpieczeniach ścian jest temacik do poczytania http://aleksandretta.pl/forum/viewtopic.php?t=1533
Ostatnio zmieniony pt lut 03, 2012 10:56 przez misia458, łącznie zmieniany 1 raz.
-
- Posty: 14
- Rejestracja: pn sty 30, 2012 11:02
- Ptaki które hoduję: Żako kongijskie
- Lokalizacja: Warszawa
Odnośnie weterynarza, to bardziej chodziło mi o to w jaki sposób zwabić go do tego transportera... Horacy coraz bardziej się przekonuje do mnie na pewno, więc nie chciałabym teraz tego zepsuć. :/
A odnośnie żony, to jak najbardziej zrobię DNA i dopiero kupię. Poza tym, jak mówiłam na razie jest to taki pomysł tylko. Jeżeli w ogóle do tego dojdzie to na pewno nie wcześniej niż w wakacje po ewentualnym wyjeździe. Tak, żebym dużo czasu miała.
A odnośnie żony, to jak najbardziej zrobię DNA i dopiero kupię. Poza tym, jak mówiłam na razie jest to taki pomysł tylko. Jeżeli w ogóle do tego dojdzie to na pewno nie wcześniej niż w wakacje po ewentualnym wyjeździe. Tak, żebym dużo czasu miała.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości